Rok sprawdzianów…
Felieton 8: „Egzamin z odwagi mówienia. Dlaczego milczenie bywa współudziałem?”.
Milczenie rzadko jest neutralne. Najczęściej jest wygodne. Nie krzyczy. Nie zostawia śladów. Nie naraża na konflikt. Dlatego tak łatwo je wybrać.
Milczenie jako strategia
„To nie mój temat.” „Nie znam się.” „Nie chcę się mieszać.”… Te zdania brzmią rozsądnie. Ale razem tworzą zbiorową ciszę, w której zło czuje się bezpiecznie.
Milczenie nie jest brakiem stanowiska. Jest odroczeniem odpowiedzialności.
W 2025 roku, gdy informacja dociera do nas w sekundy, „nie wiedziałem” przestało być wiarygodną wymówką.
Kiedy cisza pomaga
Każdy system oparty na przemocy korzysta z jednego zasobu bardziej niż z propagandy - z obojętności. Nie potrzeba milionów zwolenników. Wystarczy wystarczająco dużo ludzi, którzy nie chcą się wychylać.
Strach ubrany w kulturę
Milczymy nie dlatego, że nie mamy zdania. Milczymy, bo boimy się ceny:
• utraty pozycji,
• hejtu,
• zerwanych relacji,
• etykiety „kontrowersyjnego”.
Strach bywa racjonalny. Ale nigdy nie jest niewinny.
Elegancja powściągliwości często okazuje się po prostu dobrze skrojonym kostiumem dla lęku.
Nie każdy musi krzyczeć
Odwaga mówienia nie oznacza megafonu. Czasem wystarczy jedno zdanie. Czasem jedno udostępnienie. Czasem brak zgody na kłamstwo przy stole.
Demokracja nie wymaga bohaterów. Wymaga świadków.
Najwygodniejsze kłamstwo
„Nic się nie zmieni, jeśli się odezwę.” To zdanie chroni spokój jednostki. Ale niszczy wspólnotę. Zmiana nie zaczyna się od mas. Zaczyna się od przerwanej ciszy.
Na koniec…
Nie każde milczenie jest winą. Ale każde milczenie jest wyborem. A wybory - nawet te niewypowiedziane - zawsze mają konsekwencje.
Bo cisza, którą dziś kupujemy własny spokój, jutro może stać się przestrzenią, w której nie będzie już komu krzyczeć w naszej obronie.



Rezerwują sobie pisanie na twoim blogu takich oto krótkich komentarzy: "och i ach". Jestem po prostu zachwycony twoim komentowaniem.
Milczenie w przekazie politycznym często jest dezinformacją, gdy przekaz ma jeden cel: rozwalanie siły demokracji.
To się nasila, bo media mamy już niemal tylko internetowe i społecznościowe, ich mgotliwość, krótkotrwałość jest oksymornoniczna - wbija się trwale w słabe umysły.
Milczenie. To złożony problem, bo jak można oceniać kogoś, kto nie mówi, kto nie wyraża opinii? Ale przecież pamiętajmy również o tym, że to także ten, kto nie protestuje przeciwko złu, kto nie próbuje nagłaśniać dobra.
Milczenie jest zielonym światłem dla agresora, dyktatora, a zarazem cichym uczestnictwem w czynieniu zła. Niemówienie staje się formą odwracania oczu, daje szansę zachowania psychicznego komfortu, jest stwarzaniem pozorów bezpieczeństwa.
Strach przed odpowiedzialnością także często prowadzi do milczenia, to forma konformizmu. Mówienie może uruchomić konieczność działania. Cisza rozgrzesza.
Trzeba podkreślić, że bierność nie jest usprawiedliwieniem, a słowa Mariana Turskiego nabierają coraz większej mocy:
„XI Przykazanie: Nie bądź obojętny. Bo jeśli będziesz, to na was, na waszych potomków, jakieś Auschwitz nagle spadnie z nieba”.
Często poeci, literaci są pierwszymi, którzy krzyczą, oni nie godzą się na milczenie. Oni mówią o złu, które nas otacza.
Współczesne bohaterstwo wymaga tylko i wyłącznie odwagi w mówieniu, w myśleniu, w eliminowaniu kłamstwa. To tak niewiele, a zarazem tak wiele.
Bohaterem może być każdy z nas. Warto.