Rok sprawdzianów…
Felieton 5: „Egzamin z Europy. Unia jako projekt wartości czy strefa komfortu?”
Unia Europejska nie powstała po to, by było nam wygodnie. Powstała po to, by nie było już za późno. To różnica, o której lubimy zapominać.
Europa jako obietnica
Europa była odpowiedzią na katastrofę. Nie gospodarczą - moralną. Na wojnę, nacjonalizm, pogardę dla prawa. Na przekonanie, że „nasze” interesy są ważniejsze niż wspólne zasady.
Wartości nie były dodatkiem do projektu europejskiego.
Były jego fundamentem.
Komfort jako nowa ideologia
Dziś Europa częściej mówi językiem stabilności niż odwagi. Językiem procedur zamiast decyzji. Językiem „zrównoważonych interesów” zamiast jasnych granic dobra i zła. Komfort nie krzyczy. Komfort tłumaczy.
„Musimy brać pod uwagę gospodarkę.”
„Nie możemy prowokować.”
„Sytuacja jest złożona.”
To nie są argumenty - to koce bezpieczeństwa. A pod tymi kocami coraz trudniej dostrzec fundamenty, na których ten dom w ogóle zbudowano.
Wojna jako test
Wojna w Ukrainie nie jest testem militarnym dla Europy. Jest testem tożsamościowym.
Czy Unia jest wspólnotą wartości, czy tylko strefą wspólnego rynku z ładnym hymnem?
Wartości działają tylko wtedy, gdy są kosztowne. Gdy wymagają decyzji, które nie mieszczą się w tabelach Excela. W 2025 roku przekonaliśmy się, że biurokracja bywa najskuteczniejszą formą unikania odpowiedzialności.
Europa proceduralna
Europa uwielbia procesy. Terminy. Konsultacje. Ale agresja nie czeka na harmonogram. Łamanie prawa międzynarodowego nie robi przerw na szczyty.
Gdy reagujemy za późno, nie jesteśmy „odpowiedzialni”. Jesteśmy nieobecni.
Wartości, które nie bolą, nie działają
Jeśli obrona demokracji nie kosztuje, jeśli solidarność nie boli, jeśli prawa człowieka są wygodne - to nie są wartości. To deklaracje marketingowe.
W 2025 roku rynek “etycznych deklaracji” był nasycony, ale realna waluta odwagi stała się towarem deficytowym.
Pytanie, które zostaje
Europa nie musi być idealna. Europa musi być jednoznaczna. Bo jeśli Unia stanie się tylko strefą komfortu, to ktoś inny bardzo chętnie zaproponuje nam porządek oparty na sile.
I wtedy naprawdę będzie „skomplikowanie”.



Trafna definicja Unii Europejskiej.
Definicja zagubiona. A taka definicja jest przez innych wypaczana i wykorzystywana.
Zagubienie pozwala innym na prowadzenie ku fałszywom drogom, fałszywym wartościom.
Onegdaj bardzo głośna pozycja niemieckiego filozofa Sloterdijka "Kryształowy Pałac" opowiadała o świecie po globalizacji, taką metaforą miał być Zachód, Europa Zachodnia, świat spełniony, do którego dobijają się jednak inni spoza tego świata.
Na Kryształowym Pałacu Unii Europejskiej pojawiło się sporo pęknięć. I dobrze, bo można wyraźniej dojrzeć, czego w niej brak, co zaniedbano.
Imponderabilia i wartości są najbardziej kruche i to one winny być wzmacniane. Niczego lepszego do tej pory nie wymyśono niż ten Kryształ UE, który dla nas Polaków był wcześniej marzeniem.
Marzenie się spełniło - i stajemy wobec spełnienia rozleniwieni.
A temu, któremu się nie chce, często daje się w mordę. Dlaczego? Bo można!